Od Bohatera do Zera—Historia Virtus Pro

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Nazwy Virtus.Pro nie trzeba przedstawiać żadnemu polskiemu fanowi Counter-Strike’a. Zresztą, jako jedna z niewielu esportowych ekip, zespół ten może być kojarzony również przez ludzi spoza środowiska graczy dzięki niesamowitym osiągom drużyny w minionych latach.

Niestety, rok 2020 okazał się ostatnim dla polskiego składu Virtus.Pro, który i tak praktycznie rozpadł się 2 lata temu. W tym artykule opowiemy więc o historii “Złotej Piątki” polskiego CS:GO, ich przejściach, losie po odejściu z organizacji oraz o zawodnikach którzy obecnie tworzą nowy skład Virtus Pro.

Historia Virtus Pro

Kiedy mówimy o historii Virtus Pro, to musimy się zastanowić czy mówimy o legendarnym polskim składzie, czy też o samej organizacji stojącej za tą nazwą. W tym tekście skupimy się na tym pierwszym temacie, ale gwoli ścisłości należy wspomnieć, że Virtus Pro jest jednym z najstarszych zespołów na scenie esportowej. Pochodząca z Rosji organizacja przez długie lata w swoje szeregi wcielała najlepszych graczy z krajów byłego ZSRR aż do 2014 kiedy zrekrutowali pięciu utalentowanych zawodników z Polski.

Złota Piątka

O ile “Złotą Piątką” zwykle nazywa się ekipę, która wygrała EMS ONE Katowice 2014, to nie jest to pierwszy zespół który nosił tę nazwę. Oryginalna Złota Piątka grała w poprzednią wersję Counter-Strike’a, tzw. CS’a 1.6. Ekipa składała się z Wiktora “TaZa” Wojtasa, Filipa “NEO” Kubskiego, Łukasza “LUqa” Wnęka, Mariusza “Loorda” Cybulskiego i Jakuba “Kubena” Gurczyńskiego. W latach 2006-2009, drużyna odnosiła sukcesy na scenie międzynarodowej, czasem nawet zyskując uwagę polskich mediów z powodu ich dominacji na scenie CS 1.6. W 2009 LUq odszedł z drużyny i został zastąpiony przez Jarosława “pashę” (znanego potocznie jako “biceps”) Jarząbkowskiego, zaś w 2013 roku, po przejściu Loorda i Kubena na emeryturę do “Nowej” Złotej Piątki dołączyły młode talenty w postaci Janusza “Snaxa” Pogorzelskiego i Pawła “Byaliego” Bielińskiego.

Wkrótce po stworzeniu nowej ekipy, w 2014 piątka, wraz z Kubenem jako trenerem, została zwerbowana przez Virtus.Pro, gdzie też szybko zbudowali sobie reputację jako jedna z najlepszych drużyn świata, kiedy niedługo po dołączeniu do rosyjskiej ekipy wygrali EMS One Katowice 2014, czyli tzw. Major, sponsorowany przez Valve, co w tamtym czasie było najbardziej prestiżowym zwycięstwem na tej scenie.

Ekipa przez lata była uważana za swego rodzaju kluczników CSa. Nie wygrywali wszystkich turniejów, ale jeżeli ktoś chciał wygrać turniej, to musiał przez nich przejść. Nic w tym dziwnego, patrząc na niesamowite pokłady talentu w zespole. Neo jest powszechnie uważany za jednego z dwóch najlepszych zawodników w historii CSa 1.6, Snax trzykrotnie był uznany za jednego z pięciu najlepszych zawodników świata w latach 2014-2016, Pasha uzyskał miano 3-ciego najlepszego zawodnika świata w 2014, zaś byali w tym samym roku zajął 13 miejsce.

Pomimo nierównych wyników w latach 2014-2016, grane przez Virtus Pro mecze należały do jednych z bardziej emocjonujących. Polacy grali w nieprzewidywalnym stylu. Gdy się już rozkręcal, wielu komentatorów porównywało ich do pędzącego pługu, skąd powstał też mem Virtus.Plow.

Pomimo braku sukcesów w Majorach, Polakom udało się wygrać kilka prestiżowych turniejów w tym ESEA Season 18, ESL Pro League Invitational, ELEAGUE Season 1, Dreamhack Open Bucharest 2016. Ich prawdziwy powrót do formy nastąpił wraz z początkiem 2017 roku na Majorze w Atlancie. Niespodziewanie, zespół którego forma w Majorach była wyjątkowo nierówna odpalił pług i dojechał nim aż do finału, gdzie dwukrotnie mieli szansę pokonać duńskie Astralis, przegrywając o włos w obu przypadkach. Miesiąc później Virtusi wygrali swój ostatni turniej w Las Vegas, gdzie pomścili swoją porażkę z Duńczykami w półfinale, po czym pokonali Brazylijczyków z SK Gaming.

To wszystko sprawiło,  że obwieszczona została era Virtus.Pro kontra Astralis. Komentatorzy twierdzili, że dominacja polskiego zespołu potrwa długi czas. Zawodnicy otrzymali trzyletnie kontrakty na około 25 tysięcy euro miesięcznie. Wydawało się, że pług w końcu skończył z zadyszkami i odpalił na dobre. Niestety, miesiąc później zupełnie stanął.

Virtusi wrócili do Katowic. Pomimo, że w 2017 roku turniej na Górnym Śląsku nie był Majorem, zwycięstwo w prestiżowym IEMie cały czas jest wyjątkowe. Wszyscy nie mogli doczekać się zobaczyć triumfalnego powrotu Virtusów przed polską publiczność… Niestety, odpadli oni w grupach i nigdy nie dotarli na scenę w Spodku. 

Na szczęście, Virtusi mieli szansę się odkuć kilka miesięcy później w Krakowie, gdzie rozgrywany był drugi Major 2017. Po chaotycznych rozgrywkach, w których odpadli niemal wszyscy faworyci, Virtusi grali półfinał z stosunkowo nieznanym składem Immortals (którego perypetie nadają się na inny artykuł) i wydawałoby się, że doświadczeni mistrzowie pokonają zadziornych młokosów. Niestety, Polacy polegli. Po kilku miesiącach jeszcze raz trafili do finału dużego turnieju w ramach EPICENTER rozgrywanego w Moskwie, jednak były to ostatnie podrygi umierającej drużyny.

Według plotek nastąpił rozłam pomiędzy TaZem a resztą ekipy ze Snaxem i Byalim na czele, który doprowadził w lutym 2018 do zastąpienia TaZa Michałem “MICHU” Mullerem, kolejnym młodym talentem polskiej sceny CS:GO. Zmiana w składzie rozbiła najstarszą stażem piątkę w CS:GO po ponad czterech latach wspólnej gry. Niestety, nowa gwiazda w postaci Micha nie powstrzymała zjazdu po równi pochyłej Virtusów. W czerwcu z zespołu odszedł Snax, zastąpiony przez Piotra “Morelza” Taterkę, w wrześniu na ławkę przeszedł byali, zaś w grudniu odeszli Pasha i Neo. Pomimo późniejszej próby powrotu Snaxa do zespołu, karuzela polskich nowicjuszy nie przyniosła lepszych wyników. Zespół stał się żartem na scenie międzynarodowej i w końcu i w grudniu 2019 organizacja Virtus.Pro pożegnała się z polskimi zawodnikami, zastępując ich składem AVANGAR, czyli kazacko-rosyjsko-uzbeckim zespołem, który zajął drugie miejsce na ostatnim Majorze w Berlinie.

Nowi Virtusi

Kim są nowi członkowie drużyny? Plasujący się obecnie na 20. miejscu na świecie wg HLTV.org zespół składa się z Kazaków Daurena “AdreNa” Kystaubayeva, Timura “bustera” Tulepova i Alexeya “qikerta” Bolubeva, Uzbeka Sanjara “SANJIEGO” Kulieva i Rosjanina Dzhamiego “Jame’a” Aliego. 

Sam skład składa się z czterech stosunkowo młodych talentów oraz utytułowanego weterana w postaci AdreNa. 30-latek wygrał Majora PGL w Krakowie w 2017 w barwach Gambit Esports. Stary wyga nie jest jednak kapitanem zespołu i jego in-game leaderem, ta rola należy do Jame’a, zawodnika który stał się memem.

Jego tendencja do “save’owania” broni pod koniec przegranych rund i przeżywania rundy za rundą ze swoją snajperką sprawiło, że “Jame time” stało się popularnym okrzykiem na esportowych arenach w momentach kiedy zawodnicy chowają się w kącie z wartościową bronią.

Niestety, fakt iż pozostali trzej gracze są graczami stricte “mechanicznymi”, sprawia, że była ekipa AVANGAR prezentowała nierówny poziom gry. Wspomniany wcześniej występ w finale w Berlinie nie był oczekiwany przez nikogo, a forma po niesamowitym turnieju bardzo szybko spadła. Czemu więc Virtus.Pro zdecydowało się na zakup zawodników?

Żeby wytłumaczyć powody, dla których został zmieniony skład Virtus.Pro, należy przywołać dawny system kwalifikacji do Majorów. Przed przesuniętym przez pandemię Majorem w Rio, system Majorów dawał automatyczną kwalifikację do drugiej fazy grupowej drużynom, które dotarły do fazy pucharowej poprzedniego Majora. Dla Virtus.Pro powrót na największą scenę w CS:GO był jednym z priorytetów i po tym jak ich polska ekipa trzykrotnie nie podołała zadaniu, zmiany były potrzebne. Zakup rosyjsko-języcznego zespołu był więc naturalną decyzją dla “niedźwiedzi”.

Pech chciał, że z powodu przesunięcia Majora w Rio De Janeiro, Valve i ESL zmieniły zasady kwalifikacji na Majora. O ile Virtus.Pro otrzymało punkty kwalifikacyjne za sukces swojej ekipy, o tyle suma ta może nie wystarczyć na podróż do Brazylii, a co dopiero na bezpośrednią kwalifikację do drugiej fazy grupowej.

Skoro już wiemy co się stało z organizacją, co stało się z Snaxem, Byalim, TaZem, Neo i Pashą?

Los Złotej Piątki

Niestety, od czasu upadku Virtus.Pro, żadna polska drużyna nie osiągnęła jakichkolwiek sukcesów na międzynarodowej scenie. Jednak, niektórzy z byłych graczy Virtus.Pro starają się obecnie stworzyć nową reprezentację Polski która mogłaby znowu reprezentować biało-czerwone barwy na Majorze.

Graczami którzy przewodzą temu ruchowi są stanowczo Neo i TaZ którzy w lutym ogłosili projekt wspólnego zespołu, w którym mogli by przewodzić grupie młodych i zdolnych zawodników. Jednak, zapewne również przez obecną sytuację na świecie, na razie nie wiadomo wiele więcej o projekcie.

Graczem który ma zespół jest za to Snax, który dołączył do składu Illuminar. Niestety, wyniki nowego składu ponownie nie robią na nikim wrażenia. HLTV.org uplasowalo Illuminar na 111-ym miejscu na świecie i patrząc na to, że zespół wygrał od Marca tylko jeden mecz, nie powinno to nikogo dziwić.

W przypadku profesjonalnych karier Pashy oraz byaliego, stanęły one raczej w miejscu. Obaj streamują CS:GO i Valoranta, jednak nie widać na ich horyzoncie nowej drużyny. 

Co dalej?

Po prawie 15 latach, można śmiało powiedzieć, że los polskiego CSa w końcu nie spoczywa na barkach graczy powiązanych z Neo i TaZem. O ile stare Virtus.Pro jest już niemal zapomniane, to gracze tacy jak MICHU czy Snatchie znaleźli swoje miejsce w międzynarodowych składach. Czy może z takiej drużyny będzie pochodził kolejny polski mistrz świata? A może grupka nieznanych do tej pory młodych zdolnych stworzy zespół który zaskoczy wszystkich? Wkrótce zobaczymy.

Comments

comments